Mariusz Herich
Jak
zwykle w okresie jesienno-zimowym zaczyna docierać do nas, że
jedzenie i praca to nie wszystko. O zdrowie martwimy się jedynie kiedy
choroba złośliwie chichocze nam zza kołnierza, a właśnie w tym okresie
okazuje się, że sąsiadka coś kaszle, kolega w pracy ma katar, żona
mówi, że ją boli gardło, a szef, standardowo, ma "ciężką
grypę" w postaci lekkiego przeziębienia.
Jak
mówią lekarz jest jedynym człowiekiem, który
nie zna cudownego środka na przeziębienie. Od każdego innego można
usłyszeć kilkanaście różnych środków,
które "są bardzo skuteczne": począwszy od herbaty z sokiem
malinowym, poprzez wygrzanie stóp aż do wódki z
pieprzem. O dziwo - wymienia je osoba, która co chwilę
wyciera nos.
Te
"domowe" środki są o tyle tajemnicze, że, owszem, działają, ale na
samym początku przeziębienia - kiedy trochę łupie w głowie i człowiek
jest jakiś rozbity, a nie tydzień później kiedy z nosa,
który bardziej przypomina nos Dionizosa (o ile dobrze
pamiętam mitologię), leci mu jak z fontanny i co chwile oddaje salwy na
cześć rozsiewania zarazków.
Od
razu trzeba powiedzieć, że lubimy przesadzać. Jeśli ktoś się lekko
przeziębi (katar przez 2 dni) to ma ciężkie przeziębienie. Jeśli ktoś
się porządnie przeziębi to ma ciężką grypę, a jak już ktoś ma grypę to
pewnie za dwa dni umrze.
Uczone źródła podają:
Przeziębienie
- wirusowe zakażenie
górnych dróg oddechowych (ostry nieżyt gardła i
nosa) jest jednym z najczęściej występujących zachorowań na świecie.
Ludzie, którzy nie chorują często szybko ulegają
samowyleczeniu i w zasadzie przeziębienie nie wymaga leczenia, a objawy
można łagodzić bez udziału lekarza.
Grypa jest ostrą wirusową chorobą
zakaźną przenoszoną drogą kropelkową poprzez wdychane powietrze, kaszel
lub drogą kontaktów pośrednich. Objawia się: wysoką gorączką
powyżej 39 °C z dreszczami, która trwa 1-2 dni z
bólami głowy, stawów i mięśni, katarem i kaszlem.
Po rozpoznaniu grypy należy przewidywać, że pełny powrót do
zdrowia nastąpi za 14 dni. Co nie znaczy, że będziemy chorzy przez 2
tygodnie. Zazwyczaj sama choroba trwa krócej lecz musi minąć
trochę czasu zanim organizm zregeneruje siły.
Jednym
z najgorszych naszych przyzwyczajeń jest bagatelizowanie
choroby. Nie, nie mówię o tym, że osoba chora nic nie robi i
czeka aż "samo przejdzie". Mówię raczej o tym, że jeśli już
doprowadziliśmy organizm do choroby to chcemy, żeby już jutro nie
chorował. Co gorsza czasami zachowujemy się tak, jakby już jutro miał
nie chorować.
Powszechnie
wiadomym faktem jest konieczność utrzymania ciała w cieple.
Jeśli organizm jest wyziębiony nigdy sam nie zwalczy choroby - warto to
zapamiętać. Niestety, coraz częściej zdarza się, że organizm zatruty
różnymi rodzajami tabletek (przede wszystkim antybiotykami)
nie reaguje na przeziębienie podniesieniem temperatury. Oznacza to, że
system obronny nie rozpoznaje choroby i nie zaczyna z nią walczyć. Jest
to groźna sytuacja, gdyż organizm jest chory i nic nie robi, aby się
wyleczyć. Lepsza jest nawet wysoka temperatura przez kilka dni,
która świadczy o tym, że organizm walczy niż kompletny brak
reakcji. Taki brak reakcji łatwo poznać - kiedy jesteśmy przeziębieni i
nie mamy gorączki. Zdrowy organizm reaguje lekką gorączką nawet już po
mocno wyczerpującym dniu. To są gorączki rzędu 37 stopni
które można rozpoznać późnym wieczorem. Rano nie
ma po nich śladu.
Reklama
Drugim
powodem nie zwiększenia temperatury przez organizm może być jego
wyczerpanie. Organizm rozpoznaje chorobę, usiłuje z nią walczyć, ale
nie ma czym - nie ma siły. Ten stan nie jest tak poważny jak pierwszy,
gdyż do poprawnego wyleczenia wystarczy odpowiednie wzmocnienie
organizmu.
Nadal
powszechnym działaniem na gorączkę jest... jej "zbijanie".
Większość środków parafarmaceutycznych dostępnych w aptekach
i reklamowanych jako "bardzo skutecznie usuwające objawy przeziębienia"
(objawy, a
nie chorobę) mają w swoim składzie środki chemiczne powodujące
obniżenie temperatury. Nie ważne jest czy temperatura jest wysoka czy
niska czy w ogóle organizm nie zareagował - wiele
osób zażywa środki przeciwgorączkowe. Gorączka jest walką
organizmu który pali żywym ogniem agresora. Zażywając
tabletki
przeciwgorączkowe jednocześnie osłabiamy działanie sił obronnych
organizmu - wytrącamy mu z ręki główną broń. Nie należy się
potem dziwić, że zwykły katar trwa trzy tygodnie. Sami osłabiamy
naturalną ochronę organizmu i dziwimy się, że nie chce się wyleczyć.
Coraz
powszechniejszą walką z przeziębieniem staje się coś zupełnie
odwrotnego. Zażywamy takie ilości tabletek i o takim składzie, że
wymuszamy
nowy model pseudo zdrowienia. Przyjmujemy środki
przeciwbólowe aby
zablokować sygnały z organizmu, mówiące o
chorobie, środki przeciwgorączkowe aby zablokować działanie
układu
odpornościowego oraz antybiotyki, aby "zabiły" wrogie
bakterie.
Tutaj
jedno wtrącenie dla uważnych czytelników. Przypominam:
przeziębienie to wirusowe zakażenie górnych dróg
oddechowych, grypa to ostra wirusowa choroba zakaźna. ANTYBIOTYKI NIE
DZIAŁAJĄ NA WIRUSY. Antybiotyki zabijają bakterie. Jedzenie
antybiotyków na przeziębienie i grypę pomoże tyle co bandaż
nieboszczykowi, ale to tylko takie wtrącenie.
Spożyte
antybiotyki niszczą nie tylko komórki agresora, ale
również bakterie w organizmie, które są niezbędne
do jego poprawnego funkcjonowania. Są to np. bakterie jelitowe lub
bakterie utrzymujące naturalne środowisko pochwy. W tym nowym modelu
"leczenia" blokujemy naturalną obronę organizmu i lekami
(parafarmaceutyki) usiłujemy zniszczyć chorobę, niszcząc przy okazji
swój organizm. Układ immunologiczny nie nauczy się walczyć z
chorobą, a osłabiony organizm zacznie częściej chorować. Stawianie na
głowie wszystkiego co jest proste jest odwiecznym hobby człowieka.
Rozumiem,
że czasami jest tyle rzeczy do zrobienia, że nie można sobie
pozwolić na chorobę. Jest to bardzo krótkowzroczne, ale
niech i tak będzie. Ale jeśli już praca jest ważniejsza niż zdrowie -
nikt nam nie broni przyjść do pracy i pracować będąc ciepło ubranym i
pijąc rozgrzewające herbaty. Powtórzę jeszcze raz -
wychłodzony organizm nigdy nie zwalczy choroby. I nie łudźmy się -
tabletki nikogo nie wyleczą. Albo zniszczą układ obronny w ten
sposób, że nie rozpozna on choroby (nie chorujemy pomimo
ataku organizmu) albo odpowiednia kuracja wzmocni układ obronny w ten
sposób, że szybko on zniszczy agresora.
Być
może nasuwa się pytanie czy nie pozostaje nam nic innego jak ciepło
się ubierać kiedy zachorujemy? Sęk w tym, że o ile jesteśmy w stanie
sobie pomóc na samym początku choroby, kiedy tylko czujemy
że coś nas zbiera, to w chwili kiedy choroba pięknie się rozwinie
pozostaje nam tylko dbanie o organizm, aby szybko się z nią uporał.
Najsilniejszą
jednak bronią przeciwko chorobom jest ochrona organizmu i
wzmacnianie układu obronnego (immunologicznego). Jak już pisałem - nie
chorujemy dlatego, że było zimno, że nas przewiało, że sąsiadka z dołu
lub sąsiad z góry. Łatwo jest zrzucić winę na wszystko
dookoła aby tylko nie powiedzieć: choruję bo nie dbałem o siebie.
Chorujemy dlatego, że doprowadziliśmy organizm do takiego stanu.
Przemęczeniem, niewyspaniem, niewłaściwym ubiorem, niewłaściwym
jedzeniem, szkodliwymi tabletkami, zatrutym środowiskiem itp.
Popatrzmy
chociaż na ubranie. Jest okres jesienno-zimowy zatem jak sama
nazwa wskazuje chodzenie w krótkich spodniach gorszenie co
starszych osób. Młodsze podziwiają nogi w lekko fioletowym
odcieniu. Zatem ubieramy się (szczególnie panie):
podkoszulka, koszulka, sweterek, bezrękawnik, lekka kurteczka i na to
futro. Do tego ciepłe rękawiczki, szalik i ... goła głowa. Ale o ile
pamiętamy o nakryciu głowy to często zdarza się inny model: osoba
poubierana jak na Sybir od głowy do - no właśnie. Mamy na sobie
kilkanaście warstw i panowie: półbuty i cienkie skarpety (bo
nie wypada włożyć grubych skarpet), panie: rajstopy i nie zawsze ciepłe
buty. Oczywiście bez skarpetek, bo to brzydko wygląda. Albo cokolwiek.
Pewnie projektant mody-sadysta stwierdził, że sine nogi są w tym roku w
modzie. A tak apropo - wiecie czym się różnią sandały letnie
od zimowych? Zimowe mają ogrzewane paski.
Sebastian
Kneipp w 1886 roku pisał: Wielką
dla zdrowia szkodę
przynosi, szczególnie w zimie, niejednostajne ubranie, tj.
okrywanie jednych części ciała mniej, drugich więcej. Na głowie
futrzana czapka; szyja ściśnięta opaską, okręcona na metr długim,
wełnianym szalem; na ramionach jakieś ciepłe w czworo złożone okrycie;
wychodząc bierze się jeszcze pled pod kołnierz futrzany, nogi tylko,
biedne nogi ubrane w skarpetki, trzewiki lub buty, podobnie jak w
lecie. Jakież skutki tej nierozsądnej stronniczości? Górne
otulenia okręcania ciągną krew i ciepło ku górze a dolne
części ciała ziębną pozbawione krwi. I oto rozwiązana zagadka, skąd
pochodzi ból głowy, kongestia (uderzenia krwi do głowy),
rozszerzenie żył w głowie i setki innych cierpień i niedomagań.
Smutne jest, że popełniamy te same błędy co prawie 120 lat temu.
Jak
mówiłem największa siła w ochronie przed chorobami kryje
się w układzie odpornościowym. Organizm o silnym układzie
odpornościowym nie zachoruje, nawet jeśli myślicie inaczej. Jak zatem
można go wzmocnić?
Wzmacnianie
organizmu można podzielić na kilka wariantów. Do
podstawowej ochrony zaliczamy właściwą dietę i ubiór. Potem
dodajemy odpowiednie warunki wypoczynku i wietrzenie pomieszczeń.
Kolejno dodajemy: aktywność fizyczną i hartowanie organizmu.
Nie
mówię, że aby nie chorować trzeba biegać nago po śniegu,
chociaż wielu sąsiadów miałoby niezły ubaw. Każdy ma coś do
zrobienia dla siebie i każdemu potrzebne jest coś innego. Komuś
wystarczy zmiana diety, ktoś inny będzie się hartował bo chce lub tego
potrzebuje. Jedno jest pewne: wystarczy zrobić cokolwiek. Ale od razu
mówię. Wzmocnienie organizmu potrzebuje czasu. Jeśli
zaczniemy coś robić na jesień to gwarantuję przeżycie "zdrowej" wiosny.
Ale nie liczmy na to, że zacznie to działać od "jutra".
Punkt pierwszy: dieta
Należy
dostosować jedzenie do potrzeb organizmu. Jeść kiedy jest się
głodnym, przestać kiedy jest się najedzonym, a nie jeść bo jest pora
jedzenia i kończyć dopiero jak wszystko zniknie z talerza. Panie w
ciąży: jeść DLA dwojga, a nie jeść ZA dwoje. Pamiętać o
surówkach i sałatkach. Bezwzględnie jeść CIEPŁE śniadania.
Można nie jeść kolacji, ale wyjście na zimno bez CIEPŁEGO śniadania
jest tragiczne w skutkach. Nie wiecie co jeść na ciepłe śniadanie?
Zjedzcie zupę z wczorajszego obiadu albo odgrzany kotlet z odsmażonymi
kartoflami. Jeśli ktoś uważa, że to bzdury i wcale nie trzeba jeść
ciepłych posiłków (niestety, takie "autorytety" też już
spotkałem) niech sobie na śniadanie zje lody.
Należy
dostosować jedzenie do pory roku. W lecie jeść chłodnik i
kartofle ze zsiadłym mlekiem, w zimie kaszę gryczaną paloną, kotlet
schabowy i kapustę gotowaną. W lecie pić sok owocowy, w zimie
rozgrzewającą herbatę (malinowa, zielona z imbirem, cynamonowa lub
podobne. NIE sztucznie aromatyzowane, bo nie chodzi o to żeby wypić
wrzątek z dezodorantem tylko rozgrzewającą herbatę).
Warto
pamiętać o ograniczeniu stosowanych środków
chemicznych (tabletki, parafarmaceutyki, antybiotyki, chemiczne maście,
konserwanty). Wszystkie te produkty zatruwają organizm i powodują
nieprawidłową jego pracę, w tym częstsze choroby.
Dodatkowo
do diety warto dodawać naturalne witaminy i zioła podnoszące
odporność organizmu. Zwracam uwagę na to, aby witaminy pochodziły z
naturalnych źródeł: dostarczane wraz z pożywieniem lub w
postaci naturalnych preparatów witaminowych, mineralnych i
ziołowych (dostępnych np. w sklepie http://sekretyzdrowia.pl). Witaminy
syntetyczne (chemiczne) są gorzej wchłaniane przez organizm oraz jak
większość substancji chemicznych mogą posiadać skutki uboczne.
Do
witamin i roślin ochronnych zaliczamy witaminę C, czosnek,
pietruszkę, cynk, mleczko pszczele, czy preparaty złożone np. Immun Aid,
który zawiera specjalnie dobrane składniki wzmacniające
układ immunologiczny czy preparat VITAL,
odpowiednio dobrany do grupy krwi, który zapewnia
dostarczenie starannie dobranych kilkudziesięciu składników
odżywczych potrzebnych dla osób o odpowiedniej grupie krwi.
Punkt drugi: wypoczynek
Warto
pamiętać o tym, że najbardziej wartościowy sen jest przed godziną
12 w nocy. Lepiej jest położyć się o 22 i wstać o 4 w nocy niż położyć
się o 1 i wstać o 7. Należy pamiętać o wygodnej pościeli, koniecznie
przepuszczającej powietrze, o nie przegrzewaniu sypialni (temperatura w
granicach 18-20 stopni) i o wieczornym wietrzeniu. Wietrzyć warto też
rano, ale nie zawsze jest to możliwe. Przed snem lepiej popatrzeć na
film, poczytać książkę niż roztrząsać problemy istnienia. Warto w
sypialni zapalać świecę (najlepiej z naturalnego wosku lub oliwy, nie
jadalnej tylko takiej do świec - NIE ZAPACHOWE!!!) na np. 30-60 minut
przed zaśnięciem. Świeca oczyszcza atmosferę z negatywnych myśli i
uspokaja. Łóżko wykorzystywać do snu i uprawiania miłości;
kłótnie w miejscu przeznaczonym na wypoczynek pozostawiają
swoje negatywne ślady na wiele dni. Jedynie osoby uczone w tym kierunku
mogą usunąć energetyczne ślady takich kłótni w
krótkim czasie. Jeśli chodzi o rozbitą zastawę stołową
wystarczy odkurzacz.
Punkt trzeci: aktywność
fizyczna i hartowanie
Nikt,
kto (jedynie) siedzi przed telewizorem i je nie będzie zdrowy.
Aby być zdrowym potrzeba ruchu. Może to być spacer (jednak nie w środku
miasta), jazda rowerem, pływanie, wchodzenie po schodach, handel
obnośny czy kopanie rowów - cokolwiek. Bez ruchu nie ma
życia. Hartować organizm można na wiele sposobów - począwszy
na obmywaniu ciała coraz zimniejszą wodą (stopniowo!) aż do chodzenia
boso po świeżym śniegu. Każdemu coś innego. Warto pamiętać, że gorąca
kąpiel zakwasza organizm tak samo jak oczyszczone chemicznie jedzenie i
szybkie połykanie bez gryzienia. Chłodny prysznic, dokładne rzucie
pokarmu, pokarm z pełnego ziarna czynią organizm zasadowym i tym samym
odpornym na choroby.
Warto
dbać o swoje życie i zdrowie. Lekarz nas nie wyleczy - może
pomóc ale nie będzie żył za nas. Nie będzie jadł i chodził
na spacery. Nie będzie kaszlał i smarkał. Nie on jest odpowiedzialny za
nasze zdrowie tylko my osobiście. Wystarczy zrobić cokolwiek, wystarczy
zacząć. Wiedza o naturalnym zdrowiu jest coraz bardziej dostępna:
książki, czasopisma, internet - warto z tego korzystać.
autor Mariusz Herich
http://sekretyzdrowia.pl
Jakiś czas temu trafiłam na niesamowitą rzecz, nie zawahałam z zakupem zważywszy na wiele pozytywnych opinii moich znajomych, które kiedyś w życiu miały już z tym do czynienia. Mowa tu o kryształach japońskich, może bardziej rozpoznawanych jako algi morskie. Nie jest to kosmetyk, preparat łatwiej zaklasyfikować jako środek wspomagający działanie kosmetyków.
Kontakt:
Masz jakieś uwagi, sugestie, propozycje odnośnie serwisu Akademia
Wiedzy? Skontaktuj się ze mną przez email: konrad@akademiawiedzy.com,
przez
Gadu-Gadu lub po prostu
zadzwoń. Tel.. 0-602-506-859